Dzień dobry dla tych którzy właśnie wstali i dobry wieczór dla tych którzy jeszcze nie śpią.
Witam serdecznie na moim blogu.
2014-12-30
2014-12-14
Czas (nie) spokoju przedświątecznego
Idą święta, a ja spać nie mogę, jak pomyślę, że to pierwsze nasze święta bez najbliższych. Tylko On, Ona i Ono na obcej ziemi. Pierwszy raz tak. Tyle przygotowań. I nie wiem czy ubierać choinkę w tym roku czy nie? dlatego przesyłam Wam wspomnienia z ubiegłego roku.
Choinka w donicy po świętach wylądowała na naszej działce i rośnie dziś jako jedno z pierwszych drzewek przed naszym wymarzonym domkiem.
Inne dekoracje
Życzę Wam spokoju w tym czasie oczekiwania.
Pozdrawiam
2014-08-24
Przedszkole... to już??
O rety, to już, jeszcze tylko tydzień i moja duża pannica lat 3 i 3 tygodnie pójdzie do przedszkola. Jakoś jeszcze nie zdążyłam się z tą myślą oswoić a tym bardziej przygotować jej wyprawkę. Na blogach innych mam aż kipi od poradników co warto dziecku przygotować, co kupić, w co wyposażyć. Coś tam podglądamy, podczytujemy, ale jeszcze nic nie przygotowujemy. Mamy wakacje i dopiero pod koniec tygodnia zaczniemy się martwić. A tym czasem relaksujemy się:
Pozdrawiamy
2014-02-27
Pierwsze odkrycie w 2014
Witam wszystkich, może ktoś tu jeszcze zagląda. Długo, dłuuuugo mnie nie było, ale nie o tym chciałam napisać w tym poście. Dziś przypadkiem trafiłam na deccoria.pl na piękne zdjęcia. Po nitce do kłębka doszłam, poczytałam i jestem zachwycona. Po więcej szczegółów zapraszam na blog a jednocześnie zapraszam na candy
BUZIACZKI
BUZIACZKI
2012-10-09
wygrałam "dom"
witam serdecznie wszystkich zaglądających tu:)
ale nam się pogoda jesienna zrobiła, jeszcze kilka dni temu mówiłam, że lubię tę część jesieni kiedy jest ciepło i słonecznie, i kiedy promienie słoneczne dają taką ciepłą poświatę. nie zdążyłam nacieszyć się tymi chwilami a tu już zaczęła się ponura deszczowa pogoda.
brrr... aż nie chce się rano wstawać i z domu ruszać.
***
ostatnio też jakoś ciężko jest mi zasnąć i korzystając dziś z tej właśnie okazji chciałam Wam się czymś pochwalić. sama nie wiem co ja robię o tej porze na komputerze, jest prawie 1 w nocy a moje dziecko z samego rana pewnie zrobi mi pobudkę. ale wolę posiedzieć chwilę i zobaczyć co dzieje się na Waszych blogach, niż przekręcać się z boku na bok.
wracając do tematu i tytułu posta. wygrałam "dom" - no może nie do końca "dom" bo to "home", no i to jest tylko napis, ale ważne że wygrałam. cieszę się jak małe dziecko, bo rzadko coś wygrywam, to jest mój drugi raz w życiu.
pierwszy był, dawno temu jak poszłam z koleżanką do kina i tam spośród widzów losowali kosmetyki z firmy AVON.
napis nie ma jeszcze swojego miejsca na stałe, ale mam takie goluteńkie ściany i pragnę je czymś zapełnić, że już szukam odpowiedniego miejsca.
jeśli ktoś byłby zainteresowany takim napisem, odsyłam do bloga twórczyni Ani klik.
ja już wcześniej, jeszcze nie znając tego bloga, znalazłam Anię w sieci i zamówiłam u niej napis.
więcej na ten temat -> klik
***
a teraz idę liczyć barany, może uda mi się szybko usnąć.
pozdrawiam
2012-09-23
jesień... czerwona
dzisiejszy post sponsoruje kolor czerwony,
a razem z nim chciałabym Was zaprosić do zabawy fotograficznej, którą organizuje Ania na swoim blogu Home Sweet Home
do zdjęcia świetnie nadawałyby się dziś policzki Pusi, kochane nasze dziecko ząbkuje przez co jej policzki są całe czerwone i rozpalone. na szczęście dzielnie to znosi.
pozdrawiam gorąco
w ten pierwszy dzień jesieni
2012-09-18
krzyżyki mnie uspakajają
witajcie kochani,
dziś chciałam Wam pokazać nową zabawę, która wciągnęła mnie bez końca. a jest to
haft krzyżykowy.
mogłabym bez końca siedzieć i liczyć te krzyżyki. na początek poszły bardzo proste wzory, dopiero uczę się powoli dochodzę do coraz lepszej wprawy.
pierwsze moje wyszywanie skończyło się tak:
jest to metryczka mojej Pusi. Oprawiłam ją w ramkę z sklepu z artykułami zdaaaaaaalekiego wschodu. wpasowała się idealnie. jeszcze niestety nie zawisła, ponieważ czeka na swoją koleżankę półkę na misie.
drugą zrobiłam dla chrześnicy mojego męża. niestety kupiłam troszeczkę za małą ramkę w jednym markecie budowlanym i całość wymaga jeszcze poprawki, dopiero wtedy dostanie je mała słodka Zuzia.
tak wyglądają "kuzyneczki" razem.
wciągnęło mnie totalnie
w domu niestety nie mam czasu na wyszywanie, dlatego cały zestaw leży w pracy mojej mamy, gdzie jak na razie, póki nie mam pracy, pomagam jej. specyfika pracy pozwala na chwilowe zapomnienie się i zatopienie w krzyżykach. osobiście przyznam się, że mnie to bardzo relaksuje. dobrze ćwiczy cierpliwość.
w planach mam jeszcze wiele wzorów. teraz produkuje się kolejna metryczka. tym razem dla małego dżentelmena. w głowie kipią kolejne pomysły a kolekcja kordonków ciągle powiększa się.
może udało mi się kogoś zachęcić do wyszywania.
pozdrawiam
2012-09-15
2012-09-14
inspiracja na dziś
znalezione w sieci, niestety nie pamiętam gdzie. pomysł bardzo spodobał mi się. a co Wy myślicie o takim regale? można go wpuścić na salony?
a za oknem właśnie pada deszcz, a przecież mamy ostatnie dni lata.
pozdrawiam
2012-09-13
bardzo mini mini pastele - jabłuszka pełne snów
postanowiłam dołączyć do czcigodnego grona uczestników Motywującego Klubu Interiors i dorzucam swoją bardzo mini mini odpowiedz na hasło pastele. wersja mini, bo jakoś tak wyszło, a jak już postanowiłam zabawić się, to sama sobie słowa dotrzymuję. czekam z niecierpliwością na kolejne wyzwanie kolorowe, wtedy postaram się o więcej zdjęć, a póki co, taka mała zajawka tego na co mnie stać.
chociaż mam nadzieję, że stać mnie na więcej :)

dla wszystkich chętnych, którzy chcieli by dołączyć, odsyłam do źródła, wystarczy kliknąć w baner poniżej:
a teraz wracając do tytułu posta. kto lubi jabłka? ręka w górę. ostatnio odkryłam, że moje dziecko uwielbia je. wszystkie mamy na pewno znają to, jak babcia, ciocia, pani w sklepie próbują przekupić szkraba słodkościami. otóż moje dziecko jest jeden poziom ponad nich wszystkim i da się przekupić ale nie lizakiem a jabłkiem, a ja za to cała w skowronkach jestem, że mam takie mądre dziecko.
chociaż mam nadzieję, że stać mnie na więcej :)
dla wszystkich chętnych, którzy chcieli by dołączyć, odsyłam do źródła, wystarczy kliknąć w baner poniżej:
a teraz wracając do tytułu posta. kto lubi jabłka? ręka w górę. ostatnio odkryłam, że moje dziecko uwielbia je. wszystkie mamy na pewno znają to, jak babcia, ciocia, pani w sklepie próbują przekupić szkraba słodkościami. otóż moje dziecko jest jeden poziom ponad nich wszystkim i da się przekupić ale nie lizakiem a jabłkiem, a ja za to cała w skowronkach jestem, że mam takie mądre dziecko.
Smacznego robaczki ;)
2012-08-30
wakacje zakończyć czas
witajcie kochani,
przed nami ostatnie godziny wakacji, na szczęście lato będzie trwało jeszcze kilka dni. to jest chyba moja ulubiona pora roku. przełom sierpnia i września jest taki wyjątkowy. lubię wszystko, rześkie poranki i ciepłe dni. szkoda tylko, że w tym roku nie udało nam się wyjechać na urlop.póki co musimy korzystać z słonecznych dni, zanim nadejdzie pora "wiecznego deszczu".
dla poprawienia sobie humoru odkopałam kilka starych zdjęć, które kojarzą mi się z końcem lata.
pozdrawiam
![]() |
| na bieszczadzkich drogach |
![]() |
| panorama Bieszczad |
2012-05-29
Dzieci nigdy za wiele czyli wysyp dzidziusiów na blogach - DZIEŃ DZIECKA
Im bliżej Dnia Dziecka tym częściej zastanawiałam się, czy macie podobne odczucie jak ja, ale mam wrażenie, że wszędzie gdzie się nie ruszę, na każdym blogu jest dzidziuś. Są dzidziusie te większe i te nowo narodzone, ale są także te w brzuszku, znane nam tylko z imienia lub płci, lub tego co akurat jego "szalona" mama wymyśliła dla niego.
Ja na moją prawie 10-cio miesięczną Pusię wciąż nie mogę się napatrzeć, jak ona rośnie i z dnia na dzień zaskakuje mnie czymś nowym.
Ja postanowiłam ją zaskoczyć dziś i z okazji jej święta zafundowałam jej taką niespodziankę:
chmura motylków nad jej łóżkiem.
Niestety nie mogę Wam pokazać nic więcej, bo to wszystko ciągle nie jest skończone i nie wygląda tak jakbym sobie tego życzyła. Cały czas usprawiedliwiam się, że jak już będę miała swój dom... a póki co mieszkamy u teściowej.
Sposób ich wykonania jest banalny, potrzebujemy papier w różnych kolorach i kawałek kartonika na którym szkicujemy motylka. Potem tylko odbijamy (ja odbijałam tylko pół motylka na zagiętej kartce), wycinamy i przyklejamy (użyłam taśmy dwustronnej), a następnie obserwujemy minę naszej pociechy.
Przez to że przyklejone są tylko jedną połówką do ściany wydaje się, jakby za chwilę na prawdę miały odlecieć.
Wszystkim przyszłym mamom życzę szybkiego rozwiązania. Mamusiom, które już mają swoje pociechy życzę dużo miłości i czułości.
Pozdrawiam
2012-05-16
Planujemy urodziny... w poszukiwaniu idealnego tortu
Torty na styl angielski już dawno zagościły na naszych stołach. Są piękne wizualnie, chociaż nie do końca wszystkim odpowiada plastyczna masa lukrowa. Ja uwielbiam oglądać te kolorowe dzieła sztuki. Któregoś dnia postanowiłam sama zrobić taki tort. Zaczęłam jednak od wypróbowania przepisu na masę plastyczną. Idealną proporcję znalazłam na blog utkanezmarzen.blogspot.com. Dzięki Elizie udało mi się stworzyć pierwszy placek pokryty tą masą.
Przepraszam za to KIEPSKIE zdjęcie na stole roboczym, ale innego nie posiadam.
Następny taki tort stworzyłam na 1 urodziny chrześnicy mojego A. Wykorzystałam resztę masy, która została mi po pierwszym razie i wyszło takie coś.
Też jeszcze nie do końca dopracowany, po drodze zaczął topić się różowy lukier i zrobił kilka plam na spodniach. Postanowiłam ćwiczyć, żeby na urodziny mojej Mamy a następnie na roczek Pusi wyszły mi piękne torciki.
Takie inspiracje znalazłam już w Internecie, ale nadal szukam:
Pozdrawiam
Przepraszam za to KIEPSKIE zdjęcie na stole roboczym, ale innego nie posiadam.
Następny taki tort stworzyłam na 1 urodziny chrześnicy mojego A. Wykorzystałam resztę masy, która została mi po pierwszym razie i wyszło takie coś.
Też jeszcze nie do końca dopracowany, po drodze zaczął topić się różowy lukier i zrobił kilka plam na spodniach. Postanowiłam ćwiczyć, żeby na urodziny mojej Mamy a następnie na roczek Pusi wyszły mi piękne torciki.
Takie inspiracje znalazłam już w Internecie, ale nadal szukam:
![]() |
| Źródło: internet |
Pozdrawiam
2012-05-15
Przepraszam, nie zdążyłam,placek już zjedzony.
Witam,
w moim poprzednim poście chwaliłam się, że będę piekła ciasto marchewkowe. Ciasto było, niestety zdjęcia nie mam :( A szkoda, bo wyrosło mi całkiem nieźle, co mi się rzadko zdarza. Jakoś tak nie potrafię podejść z sercem do ciast ucieranych i mało kiedy udaje się. A zwłaszcza w piekarniku teściowej:) jakby jakieś fatum wisiało nade mną.
Pisałam też, dlaczego nie lubię eksperymentować w kuchni teściowej. A teraz Wam wytłumaczę tak obrazowo:
Przyjechałam do mamy i pytam:
- Masz jajka i marchewkę?
- A co chcesz robić? - pyta mama,
- Upiekę ciasto marchewkowe, bo już długo noszę się z zamiarem a dziś jakoś tak mnie naszło.
- Podobno jest bardzo dobre - poparła mój pomysł ciocia. - Dziewczyny w pracy mi mówiły.
No to pieczemy.
Ciasto pięknie wyrosło, nie zdążyło dobrze wystygnąć a już większe pół było pokrojone. Odkroiłam kawałek, żeby zabrać do domu i dać spróbować teściowej. Gdy zajechałam, pokroiłam ciasto, każdy wziął sobie kawałek a ja im mówię :
- Spróbujcie i powiedzcie szczerze czy wam smakuje.
- Piernik - zgaduje teściowa.
- Nie. - odpowiadam.
- Ale jest przyprawa do piernika i dżem.
- Nie ma przyprawy tylko cynamon i coś jeszcze... Dobre?- pytam mojej nastoletniej szwagierki.
- No dobre, jakby nie było dobre to bym nie jadła, - odpowiedziała.
- To jest ciasto marchewkowe...
Ich miny ... bezcenne. Teściowa zjadła do końca, szwagier (też nastoletni, ale już dorosły :) zaczął oglądać dokładnie swój kawałek, a szwagierka nie dała rady skończyć, w końcu marchewka jest przecież nie jadalna.
Tylko upewniłam się, że w tym domu nie ma co eksperymentować, żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że tu się jedzenie marnuje a dzieci w Afryce głodują.
Pozdrawiam
2012-05-13
Ciasto marchewkowe...
Dziś od samego rana męczyła mnie jedna myśl: Ciasto marchewkowe... Pora spróbować upiec je. Najlepsze miejsce na takie eksperymenty to kuchnia mojej mamy, ona po prostu uwielbia odkrywać nowości w kuchni i nie boi się przekraczać granic. Dlatego spakowałyśmy się z Pusią i jak zwykle w niedzielę pojechałyśmy do Mamy. To już taka nasza mała tradycja, od kiedy mój A. jest za granicą, wszystkie niedziele spędzamy w moim rodzinnym domu. Tam nawet nudzenie się jest jakieś lepsze:) Chyba, że wcześniej zaskoczą nas jacyś goście, albo pogoda jest taka, że nie można wyjść na dwór.
No nic, już jesteśmy na miejscu. Przyjechałyśmy jak zwykle wystrojone, bo to nasza jedyna okazja, żeby ubrać się jakoś inaczej niż w dresy. Ale po przyjeździe i tak zaraz przebieramy się w "luźne" ciuchy, żeby było nam wygodnie.
Obiad zjedzony, najmłodsza i babcia urządziły sobie popołudniową drzemkę, a ja idę robić ciasto. Będę piekła według przepisu znalezionego na stronie pozytywnakuchnia.pl.
Tak wygląda ciasto autorki przepisu
a moje zobaczycie już nie długo.
Pozdrawiam
2012-05-07
Prosty pomysł na małą łazienkę
Takie zdjęcie znalazłam w ostatnim dodatku specjalnym do miesięcznika "cztery kąty", który poświęcony był łazienkom. Bardzo spodobał mi się jeden pomysł z umieszczeniem umywalki nad wanną. W małych łazienkach to super rozwiązanie dla wszystkich tych, którzy lubią wylegiwać się w ciepłej kąpieli. Trzeba tylko znaleźć wannę o odpowiednim kształcie.
2012-05-05
LOVE is in the kitchen
Stare powiedzenie mówi:
"w marcu koty, w kwietniu psy, w maju my"
Takim prezentem miałam obdarować koleżankę w dniu jej ślubu. Niestety paczuszka przyszła zbyt późno, stety napis zdobi teraz moje okno kuchenne. Czerwony w wyniku nieporozumienia. Gdy chciałam zmówić napis, zapytałam czy można go pomalować (chciałam to zrobić własnoręcznie). Dziewczyna, która wycina te napisy zrozumiała, że chcę zamówić pomalowany i stąd wynikło to opóźnienie.
Koleżanka dostała czekoladki, a LOVE panoszy się u nas.
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)










1.jpg)










